Blast Fest III @Fabryka Kultury Zgrzyt, Lublin [18.04.2026]
Relacja

Blast Fest III @Fabryka Kultury Zgrzyt, Lublin [18.04.2026]

Marcin Kwieciński 10 maja 2026

Trzecia edycja Blast Fest, która odbyła się 18 kwietnia 2026 roku w lubelskiej Fabryce Kultury Zgrzyt, stanowiła kolejne ważne ogniwo w budowaniu silnej marki ekstremalnego grania w tej części kraju. Ogromne brawa należą się organizatorowi (DF-Promotion i Fat Ass Records) za to, że z taką determinacją animuje scenę na tak zwanej wschodniej ścianie Polski, gdzie wciąż odczuwa się wyraźny deficyt tak bezkompromisowych dźwięków. Impreza ta pięknie kontynuuje tradycję zapoczątkowaną przez pierwszą edycję z 2024 roku, na której gościły takie legendy jak Disharmonic Orchestra i Blood, oraz zeszłoroczną odsłonę z udziałem niemieckich weteranów z Gut. Pod względem towarzyskim wydarzenie okazało się strzałem w dziesiątkę, przyciągając mnóstwo znajomych twarzy, w tym liczną ekipę, którą zazwyczaj ma się okazję widywać jedynie podczas letnich wypadów na czeski festiwal Obscene Extreme. Frekwencja w klubie dopisała idealnie – ludzi było sporo, co tworzyło świetną atmosferę, ale jednocześnie zachowano na tyle przestrzeni, by uniknąć męczącego ścisku i tłoku, co pozwoliło na pełną swobodę podczas koncertów.

Niestety, pozytywne wrażenia zostały nieco przyćmione przez postawę ochrony klubu, która wykazała się kompletnym brakiem chęci do współpracy. Ochroniarze robili ogromne problemy z wniesieniem plecaka z lustrzanką, nie chcąc mi go dokładnie przeszukać, co ostatecznie sprawiło, że tym razem relacja musi obejść się bez fotogalerii. Dodatkowym minusem było brzmienie, które na większości występów było bardzo średnie, co momentami odbierało pełną radość z obcowania z muzyką o potężnej dawce decybeli. Bramki festiwalu otwarto o godzinie 17:30, a wieczór zainaugurowały polskie składy: anonimowy dla mnie Leucotome, bardziej mi znane grindcore’owy Nuclear Holocaust,oraz death/grindowy Unborn Suffer o 19:40. Ja dotarłem na miejsce dopiero na drugą połowę festiwalu, zaczynając swoją przygodę od godziny 20:30, kiedy to na scenie zameldował się czeski duet Purulent Spermcanal.

Kapela ta wskoczyła do składu w zastępstwie za Jig-Ai, które niestety nie zagrało, co było sporym zawodem, gdyż ich metoda na goregrind jest zawsze gwarancją totalnego pogromu. Purulent Spermcanal, znany maniakom podziemia przede wszystkim ze wspólnego splitu z projektem Coffee Grinders (tworzonym przez muzyków legendarnego Dead Infection), zaprezentował się sympatycznie, jednak ich set nie posiadał tej niszczycielskiej siły rażenia, jaką bez wątpienia zaserwowałoby Jig-Ai. O 21:20 stery przejęli Finowie z Cadaveric Incubator, uderzając w publikę śluzowatym, piwnicznym death metalem w najlepszym starym stylu, a tuż po nich o 22:10 amerykańscy weterani z Cardiac Arrest pokazali, jak brzmi gnijący i surowy chicagowski death metal.

Bezsprzecznym zwycięzcą i absolutnym headlinerem chaosu okazało się jednak szwedzkie General Surgery, które o 23:10 wykonało pełną operację na żywym organizmie lubelskiej publiki. Wspaniale było ich zobaczyć na wschodnim rejonie. Szwedzi dali genialny show, występując w swoich klasycznych, zakrwawionych kitlach lekarskich, udowadniając, że ich chirurgicznie precyzyjny gore death grind pozostaje niedoścignionym wzorem w gatunku. Również brzmieniowo wypadli lepiej niż reszta, a ich kompozycje to istna gratka dla miłośników chropowanego, szwedzkiego brzmienia.

Mimo pewnych niedociągnięć technicznych, Blast Fest III pokazał, że Lublin jest solidnym bastionem ekstremy, a pasja organizatora pozwala wierzyć, że kolejne edycje będą jeszcze potężniejsze.

Znalazłeś błąd lub chcesz zaproponować poprawkę?

Napisz do redakcji
Plakaty

Promowane plakaty